Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

Wszystko co chcielibyście wiedzieć o złocie w Polsce, ale boicie się zapytać cz. 1

2023-06-16
Wszystko co chcielibyście wiedzieć o złocie w Polsce, ale boicie się zapytać cz. 1

W naszym nowym cyklu chcemy skupić się na temacie złota w Polsce. Mamy nadzieję poruszyć wszystkie aspekty związane ze złotem i spróbować odpowiedzieć na ważne pytania: kto, gdzie, kiedy, dlaczego i ile. Chcemy to zrobić dogłębnie, aby nasi szanowni czytelnicy mogli wykorzystać te analizy jako kompendium faktów na lata. W pierwszej części skupimy się na rezerwach złota posiadanych przez polski bank centralny - Narodowy Bank Polski - ale z silnym podejściem historycznym, które wydaje się dyktować niektóre decyzje podejmowane dzisiaj.


Trendy na skarbcach pełnych aktywów (pod znakiem Orła Białego)

D laczego warto zacząć temat złota w Polsce od środka? Dlaczego nie skupić się na podziemnych rezerwach i wydobyciu, aby zachować logiczny ciąg? Powód jest prosty - Narodowy Bank Polski (NBP) niespodziewanie dokonał zakupu dodatkowych 14,8 t. żółtego metalu, po czym poprawił ten wynik o dalsze 20 t. Zostały one dodane do oficjalnych aktywów rezerwowych w kwietniu i maju 2023 r. i zostały potwierdzone w bilansie. Fakt dokonania zakupów z pewnością wymagałby nagłośnienia ze względu na fakt, że jest to nasz własny bank centralny. Ale ponieważ i tak planowaliśmy wydać naszą serię o złocie w Polsce, chcieliśmy uniknąć ryzyka dwukrotnego omawiania tego samego tematu. Tak więc rozpoczęcie serii od analizy oficjalnych rezerw złota w Polsce pozwoliłoby nam po prostu uniknąć powielania tego samego tematu kilkukrotnie. Zacznijmy zatem od przeszłości, teraźniejszości i przyszłości rezerw złota w Polsce.




Oficjalne aktywa rezerwowe pod zarządem NBP zaraportowane w maju 2023 r. Źródło: NBP

NBP posiada na koniec maja 2023 r. rezerwy złota o wadze 263,5 tony. Daje nam to 11. miejsce w Europie (wliczając Rosję i Turcję) pod względem rezerw złota i 23-24. miejsce na świecie, z mniej więcej takimi samymi zasobami oficjalnych rezerw jak Królestwo Tajlandii. Wynik ten sprawia, że polskie rezerwy złota są niemal największe w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. "Niemal", bo należące do Niemiec, Rosji i Turcji są znacznie większe. Jednak pod względem przynależności geograficznej Turcja i Rosja mogą nie być w ogóle uważane za część Europy a niektórzy uważają Niemcy za zachód, więc pozostawia nam to możliwość zmiany granic regionalnych, w zależności od punktu widzenia.




Top 30 krajów wg. rezerw złota. Źródło: Światowa Rada Złota

Zakładając, że pierwszy zakup został dokonany w kwietniu, dałoby nam to wąski zakres ceny spot LBMA ze świecą miesięczną otwierającą się na poziomie 1969 USD, zamykającą się na poziomie 1989 USD, szczytami na poziomie 2048 USD i dołkami na poziomie 1949 USD - wszystkie liczby zaokrąglone do najbliższej pełnej wartości. Dla kolejnego z maja byłoby to 1991 i 1962 USD z zakresem wahań miesięcznych pomiędzy 2081 a 1938 USD. Biorąc pod uwagę ruchy cenowe na złocie w ciągu ostatnich miesięcy, możemy nazwać powyższe "stosunkowo spokojnym" okresem.

W oparciu o oficjalne aktywa rezerwowe na maj 2023 r. oznacza to, że złoto stanowi ok. 9,5% wszystkich aktywów rezerwowych w posiadaniu NBP. Odpowiada to jednemu z dwóch wiodących podejść w polityce banków centralnych. Pierwszym jest utrzymywanie złota o wartości procentowej od 0% do 10% wartości wszystkich aktywów rezerwowych. Drugie podejście to utrzymywanie między 60% a 80%. Oczywiście należy wziąć przy tym pod uwagę indywidualne polityki - takie jak docelowy czas czy tolerancja ryzyka - w odniesieniu do podejścia każdego banku centralnego. Powyższe podejścia do alokacji można wyjaśnić dwoma silnymi i długoterminowymi trendami.

W przypadku największego zakresu (60-80%), zwykle wiąże się to ze spadkiem z przeszłości. Wyjaśnia to francuskie i portugalskie rezerwy złota, ponieważ oba kraje rządziły rozległymi imperiami kolonialnymi (przy czym Paryż nadal ma duże wpływy finansowe i korporacyjne w Afryce Zachodniej). Innym przykładem są Włochy, które w przeszłości służyły jako centrum handlu europejskiego i jedna z najważniejszych gospodarek europejskich. USA były beneficjentem międzynarodowych transferów kapitałowych podczas obu wojen światowych, co pod koniec II wojny światowej sprawiło, że posiadały 70% całego wydobytego złota. Niemcy zawsze obawiają się hiperinflacji, mając w pamięci jak wojna może uczynić walutę bezwartościową. Podczas zimnej wojny zachodni sojusznicy pomogli odbudować kraj (lata 1951-1968 znane są jako niemiecki cud gospodarczy), czyniąc go europejską potęgą przemysłową i gospodarczą. Pozwoliło to Niemcom odbudować rezerwy złota z zera w 1945 r. do 3,3 tys. ton w 2023 r. Choć przy tej okazji silnie powinno wybrzmieć pytanie, czy na pewno wszystkie rezerwy Niemiec wolne są od „nazistowskiej przeszłości”.

Jednym z niewielu godnych uwagi wyjątków jest Wielka Brytania, która sprzedała połowę swoich rezerw złota w latach 1999-2002. Zostało to zapamiętane jako dołek Browna (od nazwiska ówczesnego kanclerza skarbu). Innym przykładem może być Kanada, która w 2016 r. sprzedała całe swoje złoto, stwierdzając, że "trzymanie złota kosztuje, podczas gdy posiadanie obligacji amerykańskich, chińskich lub euro przynosi zwrot".

Inne podejście (0-10% z możliwym rozszerzeniem powyżej tego progu) jest obecne dla krajów, które zaczynały od niemal zerowych zasobów złota, szybko się rozwijały i szukały (lub nadal szukają) dywersyfikacji od dominującego udziału USD w swoich rezerwach. Zwykle szło to równolegle wraz z ogromnym wzrostem wielkości rezerw walutowych na rynkach wschodzących, który nastąpił po globalnym kryzysie finansowym w latach 2007-2008. Zmiany w zasobach złota polegały na stopniowej akumulacji, zgodnie ze strategią "kup i trzymaj". W tym czasie banki centralne miały zasadniczo mniej opcji dywersyfikacji swoich zasobów, a złoto wydawało się jedną z niewielu rozpoznawalnych i płynnych alternatyw na świecie (wyjaśniliśmy to bardziej szczegółowo w naszej analizie "Złoto w koncepcji jednej waluty BRICS s. 1"). Wśród takich posiadaczy złota znajdują się m.in. Królestwo Tajlandii, które dokonało dużych zakupów w latach 2010-2011 i 2021, Indie, które dodały 200 t. w 2009 r. i kontynuują zakupy od 2017 r., czy Chiny i Rosja, które prowadzą politykę dywersyfikacji od dolara w kierunku różnych aktywów, ale w zupełnie innym tempie.

Polska, uważana za gospodarkę rozwiniętą, stosuje drugie podejście, a jej oficjalne rezerwy złota wynoszą obecnie 9,5% całości. Powodem tego nie jest niechęć do złota, ale po prostu aspekty historyczne, które ukształtowały wielkość polskich rezerw narodowych i w pewnej chwili doprowadziły praktycznie do ich wyzerowania.

O międzywojennej polityce monetarnej Polski dotyczącej złota

Podczas I wojny światowej większość krajów porzuciła standard złota, aby uniknąć ograniczeń w rozszerzaniu bazy monetarnej, co mogłoby ograniczać finansowanie wysiłku wojennego. W tamtym czasie było to uważane za tymczasową zmianę globalnie akceptowanego systemu monetarnego. Standard złota sprzed I Wojny Światowej opierał się na 40% rezerwie cząstkowej, gdzie złoto i papiery skarbowe oparte na złocie stanowiły zabezpieczenie. Towarzyszyły mu regionalnie Gold Exchange Standard, Łacińska Unia Monetarna i inne podobne systemy pozwalające dodatkowo na wykorzystanie srebra. Jednak system skutecznie wspierał przede wszystkim złoto, powodując często niezadowolenie, gdy władze próbowały wprowadzić standardy bimetaliczne - jak w przypadku USA na początku XX wieku. Standard złota skutecznie wspierał funta szterlinga jako światową walutę rezerwową, a całą resztę walut powiązał z walutą Imperialnego Londynu w postaci stabilnych kursów walutowych. Wraz z końcem I Wojny Światowej (wojny, która miała zakończyć wszystkie wojny) podjęto próby powrotu do walut opartych o złoto w formie rezerwy cząstkowej. Na konferencjach w 1920 r. w Brukseli i w 1922 r. w Genui stworzono bardziej prestiżowy Gold Bullion Standard oraz przeznaczony dla biedniejszych gospodarek Gold Exchange Standard. Nowy system monetarny powiązał waluty ze złotem, dając obietnicę wymiany na żądanie, ale tylko w formie sztabek zawierających blisko 400 uncji. W efekcie zapewniało to, że wymienialność była prawie niemożliwa. Oczywiście kuszące jest, aby szczegółowo opisać, jak działał ten system ze wszystkimi jego zaletami i wadami, ale ponieważ nie jest to przedmiotem tej analizy, na tym zakończymy.

Podczas pierwszej wojny światowej, od 1916 roku, mocarstwa centralne poczyniły ogromne postępy na froncie wschodnim, spychając armie Imperium Rosyjskiego daleko na wschód, skutecznie przejmując kontrolę nad wszystkimi polskimi terytoriami. Próbując przyciągnąć Polaków do "sprawy", mocarstwa centralne stworzyły w pełni zależną namiastkę państwa polskiego i złożyły obietnice dotyczące autonomii. Wymagało to jednak stworzenia pewnych formalnych struktur. Powołano więc w pełni zależny od polityki Berlina bank centralny dla ziem polskich - Polską Kasę Pożyczkową). Drukował on polskie "marki" - pieniądz fiducjarny, choć opatrzony obietnicą wymienialności na markę niemiecką, nie był bezpośrednio wymienialny na złoto. Rosnąca podaż bazy monetarnej w Europie w tym czasie nie była niczym niezwykłym, ponieważ wszyscy ostatecznie zawiesili wymienialność swoich walut na złoto, próbując wesprzeć nieograniczone wydatki wojenne. Skutecznie wytworzyło to silną inflację cenową na całym kontynencie – w tym w Polsce - podczas wojny i wiele lat po niej.




Złoto I rezerwy walutowe Polski międzywojennej. Źródło: Cecylia Leszczyńska, Polska 1918-2018, Historia Polski w liczbach

W 1918 r. Polska niepodległość została przywrócona po ponad stu latach rozbiorów między mocarstwowych sąsiadów. Jednak pod względem "współczesności" w tamtym czasie była uważana za nowy byt polityczny, a jej przeciwnicy nazywali ją nawet "bękartem traktatu wersalskiego". Wczesne lata niepodległości przyniosły wojnę z Rosją Radziecką i powstania śląskie wymierzone przeciwko Republice Weimarskiej. Spowodowało to konieczność drukowania pieniędzy na wydatki wojenne, więc powiązanie polskich marek ze złotem było niemożliwe do realizacji. Jednak polska marka oficjalnie nadal utrzymywała parytet z marką niemiecką, każda zabezpieczoną 0,3584 g złota. Z tym że ta ostatnia wchodziła wówczas w okres spirali hiperinflacyjnej.

Tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w styczniu 1919 roku, Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wydał dekret wzywający do przekazywania srebra i innych kosztowności na rzecz Skarbu Narodowego. Powstały wówczas liczne Komitety Zbiórki na Skarb Narodowy. Ofiarność społeczeństwa sprawiła, że do momentu reformy walutowej w 1924 roku zgromadzono – wraz z zapasami bankowymi – 20 ton złota i 120 ton srebra jako „podkład Banku Polskiego dla przyszłej waluty złotowej”.

W 1921 r. polska niepodległość i większość granic zostały zabezpieczone, jednak ekspansja bazy monetarnej dokonywana od 1916 r. doprowadziła do poważnej hiperinflacji. W tym samym czasie, kraj potrzebował zarówno międzynarodowego uznania dla swojego handlu, jak i wewnętrznej stabilności cen. Aby osiągnąć te cele, w 1924 r. Polska przeprowadziła reformę monetarną, która zastąpiła tymczasową "marki" polskim złotym. Przy tej okazji, Warszawa nie miała innego wyboru, jak tylko w pełni zaakceptować standard złotego kruszcu jako międzynarodowy system monetarny, ze wszystkimi jego zaletami i wadami, w tym ograniczoną wymienialnością. To sprawiło, że nowo utworzony złoty stał się walutą uznawaną, jako zabezpieczony żółtym kruszcem początkowo w proporcji 0,2903 g. na jednego złotego (1 kg złota = 3 444,44 zł), a od 1927 r. 0,1687 g. na złotego (1 kg = 5 924,44 zł). Pomogło to Warszawie zdywersyfikować handel międzynarodowy. A było to bardzo potrzebne, ponieważ Polska i Niemcy szybko zaangażowały się w wojnę handlową trwającą przez sporą część okresu międzywojennego, co stanowiło poważne obciążenie dla polskiej gospodarki. Dla przykładu, w 1924 r. Niemcy odpowiadały za 34,5% polskiego importu i 43,2% eksportu.

Na wszystko jest dobry czas i tak też było w przypadku standardu złotego kruszcu, który początkowo działał wspierająco i stabilizująco. Jednak tendencje deflacyjne w powojennej Europie i wpływ Wielkiego Kryzysu 1929-1933 sprawiły, że wiele krajów skutecznie porzuciło ten system, próbując zdewaluować swoje waluty. Nawet Wielka Brytania opuściła Gold Bullion Standard w 1931 r., dążąc do dewaluacji funta szterlinga. Polska porzuciła powiązanie złotówkowo-złotowe dopiero w kwietniu 1936 r., a przedłużanie tego wpłynęło na jej gospodarkę, powodując depresję, deflację, a w pewnym momencie niemal całkowite załamanie produkcji przemysłowej spowodowane zbyt silną walutą. Przyczyn opóźnienia w odejściu od powiązania ze złotem należy upatrywać w próbach przyciągnięcia inwestycji francuskiego i innego zagranicznego kapitału oraz obawach przed powrotem inflacji, z którą Polska zmagała się w pierwszej połowie lat 20-tych XX w. Również deprecjacja złotego wpłynęłaby na zdolność Warszawy do modernizacji armii i zakupu technologii. A to było uważane za fundamentalne dla zachowania polskiej niepodległości w tym czasie, zwłaszcza w obliczu wrogich krajów na wschodzie i zachodzie. Dyskusje na temat odejścia od standardu były oczywiście prowadzone, ale niewielka poprawa gospodarcza pod koniec 1932 r. zatrzymała te dyskusje. Kiedy USA zawiesiły standard wymiany złota w 1933 r., wielu Polaków zdecydowało się wymienić swoje oszczędności w dolarach na złotego, co zostało odebrane przez Warszawę jako oznaka wzmocnienia reputacji złotego. W związku z tym kraj kontynuował swoje systemowe przywiązanie do kruszcu, co zostało potwierdzone w 1933 r. poprzez dołączenie do bloku złota utworzonego przez Francję, Włochy, Belgię, Holandię i Szwajcarię.

Jednak tuż przed tym Bank Polski SA (poprzednik Narodowego Banku Polskiego) dokonał pewnych zmian w polityce, skutecznie zmniejszając wymagania dotyczące rezerwy cząstkowej z 40% do 30% (przy czym pozostałe 70% było pokryte srebrem i obligacjami skarbowymi). Ogólnie rzecz biorąc, jest to postrzegane, jako próba stworzenia możliwości rozszerzenia bazy monetarnej, ale nadal w ramach istniejących struktur powiązania ze złotem. Powyższe zostało podjęte w wyniku rosnącego rozczarowania stanowiskiem Francji wobec Warszawy, ponieważ stało się jasne, że Paryż jest mniej zainteresowany wspieraniem Polski jako sojusznika czy wspieraniem jej stanowiska w sprawie bezpieczeństwa jej zachodnich granic. Dlatego Polska zdecydowała się na reorientację strategiczną, wraz z koniecznością rozbudowy własnego sektora zbrojeń przemysłowych. Śmierć autorytarnego naczelnika państwa - Marszałka Piłsudskiego w 1935 r. i polityczny powrót Eugeniusza Kwiatkowskiego na stanowisko ministra skarbu (uważanego za ojca jednych z największych programów industrializacyjnych w Polsce) umożliwiły to, skutecznie kończąc erę stagnacji i rozpoczynając okres wielkich planów inwestycyjnych w sektorze przemysłowym.

Słuszność tego kierunku została wkrótce potwierdzona, gdyż w 1936 r. Francja utonęła w wewnętrznych sporach politycznych, a Niemcy (znane wówczas już, jako Rzesza Niemiecka) podjęły udaną próbę remilitaryzacji Nadrenii. Jednocześnie trwająca dewaluacja funta szterlinga i dolara amerykańskiego - obu niepowiązanych ze złotem - skutecznie spowodowała odpływ kapitału z krajów "bloku złota". W efekcie Belgia i Luksemburg opuściły go w 1935 roku a następnie w kwietniu 1936 r. uczyniła to Polska. Blok przestał faktycznie istnieć we wrześniu tego samego roku, wraz z podpisaniem przez Francję trójstronnego porozumienia z Wielką Brytanią i USA.

Powyższe stanowisko znajduje potwierdzenie w źródłach historycznych. Jak napisano w Biuletynie Państwowego Banku Gospodarstwa Krajowego z 1936 roku:

"Zaostrzenie się sytuacji politycznej w Europie i groźba wojny odbiły się ujemnie na wszystkich krajach, a w pierwszym rzędzie na członkach bloku złotego."

Historyczna ewolucja polskich rezerw złota

W związku z tym, że Polska należała do złotego bloku i posiadała rezerwy cząstkowe na poziomie 30%, logiczne było, że kraj ten musiał posiadać złoto. Spodziewając się wojny z Rzeszą Niemiecką w 1939 r., władze zdecydowały się nie ewakuować złota z terytorium Polski, ponieważ istniały silne powody, by sądzić, że w przypadku najmniejszych problemów płynnościowych lub nawet upadku Polski, złoto mogłoby zostać siłą zatrzymane przez sojuszników Warszawy w celu uregulowania jej długów. Historia pokazuje, że nie była to decyzja nieprzemyślana. Powołany w 1924 r., jako centralny bank Polski, Bank Polski SA, posiadał w 1939 r. rezerwy złota w wysokości 79,5 t. warte wówczas 463,3 mln zł, co stanowiło równowartość 87 mln USD. 193 mln zł znajdowało się w tym czasie w skarbcu centralnym w Warszawie, 170,4 mln zł w oddziałach w całym kraju, a pozostałe 100,2 mln zł za granicą. I tu zaczyna się długa saga polskiego złota w czasie wojny.

Przy tej okazji należy podkreślić poświęcenie i profesjonalizm wszystkich zaangażowanych pracowników banku, urzędników i wojskowych. Mimo, iż świat był rozdarty wojną i mimo możliwych pokus, ani jedna sztabka nie została skradziona lub nie zaginęła w akcji. Nie była to jednak łatwa historia, a wolumen wahał się w czasie. Podczas ewakuacji w 1939 roku do sąsiedniej Rumunii, cztery tony złota musiały zostać odjęte od całości. Trzy złożono, jako depozyt w Narodowym Banku Rumunii, a jedną sprzedano, próbując pozyskać środki potrzebne na pokrycie kosztów pobytu. Przy tej okazji Bukareszt odrzucił dyplomatyczne żądania płynące z Berlina, aby zablokować transport polskiego złota. Ewakuacja została przeprowadzona przez port Constanca, przez Stambuł do francuskiej Syrii i Libanu, a stamtąd do Francji. Statek transportujący rezerwy był wówczas blisko możliwości storpedowania przez wrogą łódź podwodną. Złoto dotarło do Francji, tam przechowywano je w skarbcach Banque de France w Nevers. Po klęsce aliantów w 1940 roku polskie złoto (wraz z belgijskim) zostało ewakuowane do Casablanki, następnie do Dakaru, a potem zdeponowane w forcie na francuskiej Saharze do 1944 roku. Rząd Vichy odmówił przekazania go polskim władzom, które próbowały w następstwie interweniować u brytyjskiego premiera Winstona Churchilla, a później nawet próbowały zorganizować akcję wojskową w celu przejęcia złota. Następnie polski rząd na uchodźstwie próbował negocjować oddanie do naszej dyspozycji złota Banku Francji zdeponowanego w Kanadzie, jednak francuskie złoto zostało już zajęte przez Londyn, który odrzucił polskie roszczenia. Idąc za przykładem Belgii, polskie władze pozwały Banque de France do sądu w USA, domagając się "aresztowania" podobnej ilości francuskiego złota zdeponowanego w Nowym Jorku. Proces zakończył się sukcesem strony polskiej. Po sukcesach aliantów w Afryce, na początku 1944 roku, oryginalne sztaby z polskim złotem zostały odzyskane, podzielone na trzy części i bezpiecznie przetransportowane do Nowego Jorku, Ottawy i Londynu.

Przy tej okazji należy wspomnieć, że na terenach okupowanych Niemcy nie podjęli formalnej decyzji o zlikwidowaniu Banku Polskiego SA. Nawet pomimo iż zainstalowali oni tzw. Bank Emisyjny, który służył jako marionetkowy emitent na obszar Generalnego Gubernatorstwa. Powodem tego podejścia były nadzieje Berlina na przejęcie polskiego złota w podobny sposób, jak stało się to z Czechosłowackim w 1938 roku. W tym konkretnym przypadku dyrektorzy w Pradze zostali zmuszeni do autoryzowania transferów złota z czechosłowackich rachunków w BIS i Londynie na rachunki BIS i londyńskiego Reichsbanku. A stamtąd wystarczyło już tylko zorganizować wypłatę.




Długą drogę musiały przejść polskie rezerwy złota podczas Drugiej Wojny Światowej. Źródło: Bankoteka, Polskie Rezerwy Złota, September 2021

Polskie złoto zostało ostatecznie wykorzystane do sfinansowania wydatków wojennych Armii Polskiej na Zachodzie, a później do wypłaty odszkodowań za związane z tym wydatki poniesione przez inne rządy alianckie. Możemy tylko spekulować, jak bardzo Londyn zastosował przy tym podejście "pozycji siły". A i nawet teraz, wielu historyków twierdzi, że pewna część polskiego złota została nielegalnie przejęta przez Brytyjczyków pod pretekstem poniesionych wydatków wojennych, które do dziś nie zostały udokumentowane. Ponadto, oprócz wydatków związanych stricte z wojną, złoto musiało zostać wykorzystane na spłatę roszczeń amerykańskich, kanadyjskich i francuskich związanych z odszkodowaniami za nacjonalizację ogłoszoną w 1946 roku przez nowy rząd polski w Warszawie. Ostatecznie powyższe zostało uregulowane porozumieniem podpisanym w czerwcu 1946 roku i Bank Polski SA uzyskał na powrót prawo do dysponowania swoim złotem. W rezultacie 67,3 t. złota zostało przekazane przez aliantów w ręce Banku Polskiego SA.

Jednak istnienie rządu emigracyjnego i nowego tymczasowego rządu w Warszawie stworzyło stan politycznej dwoistości. Alianci szybko uznali rząd w Warszawie, który został dodatkowo legitymizowany poprzez sfałszowane przez komunistów wyborów przeprowadzonych w 1947 roku. Spowodowało to jednak liczne wątpliwości dotyczące prawa własności polskiego złota posiadanego przez Bank Polski SA, zwłaszcza, że w 1945 roku utworzono Narodowy Bank Polski, który został nowym bankiem centralnym. Ta czasowość wydarzeń oznaczała – przy okazji - że to przedstawiciele działającego na emigracji Banku Polskiego SA podpisali w imieniu Polski porozumienie z Bretton Woods w 1944 roku. Ostatecznie komunistyczny rząd wyemitował bony skarbowe i zmusił Bank Polski SA do ich wykupu, w efekcie czego nowe władze przejęły przedwojenne depozyty. Bank Polski SA został ostatecznie zlikwidowany z początkiem lat 50-tych, a prawo do dysponowania rodzimymi rezerwami złota znalazły się w rękach NBP. W ich skład wszedł również zwrócony po wojnie depozyt pozostawiony w Rumunii w 1939 roku.

Polskie złoto nie zostało jednak repatriowane do kraju, pozostając za granicą w Kanadzie, Londynie i Nowym Jorku, gdzie było wykorzystywane, jako zabezpieczenie międzynarodowych pożyczek, jakich udzielano Warszawie. W wyniku 45 lat takiej polityki tylko 15 t. doczekało upadku komunizmu. W powyższe należy zaliczyć również wypłatę transzy obowiązkowej, umożliwiającej Polsce stanie się członkiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego - chociaż władze komunistyczne zaprzestały szybko, bo w 1950 r. uczestnictwa (ostatecznie przywracając je w 1986 r.). Niestety, prawie niemożliwe jest oszacowanie tempa zmniejszania się polskich rezerw złota w latach 1945-1989, ponieważ do 1990 r. nie publikowano żadnych informacji o rezerwach złota i dewiz.

Pewne szacunki zostały dokonane dla 1970 r., dzięki czemu wiemy, że państwowy Rezerwowy Fundusz Walutowy wynosił wówczas 1,7 mld zł, przy wolumenie złota 45,4 t. wartym wówczas 51,1 mln USD. Oznaczałoby to, że do 1970 r. sprzedano około 22 ton złota, a w latach 1970-1989 utracono kolejne około 30 ton. Sprzedaż po 1970 r. można przypisać efektowi międzynarodowych pożyczek, które Polska zaciągnęła w pierwszej połowie lat 70-tych XX w., próbując zrestrukturyzować i ulepszyć swój przemysł. Jednak niepowodzenie (częściowo przypisywane błędom w planowaniu strategicznym, a częściowo zmianie warunków makroekonomicznych) wpłynęło na zdolność Warszawy do spłaty zadłużenia. Wraz z dalszym pogarszaniem się sytuacji wewnętrznej, masowymi strajkami, a następnie wprowadzeniem stanu wojennego, mocno zadłużony kraj ostatecznie nie był w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań finansowych i ogłosił techniczną niewypłacalność w 1981 roku.

Jest zatem możliwe, że część polskiego złota została przejęta przez pożyczkodawców w celu zabezpieczenia spłaty zobowiązań finansowych.

Pokaż więcej wpisów z Czerwiec 2023
Pokaż więcej wpisów z Czerwiec 2023
Zaufane Opinie IdoSell
4.71 / 5.00 13963 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2024-05-25
wszystko ok.
2024-05-24
bez uwag,wszysto ok
pixel